drukuj | zamknij
www.informacje.farmacja.pl
Sieciowe w natarciu
[ 2010-03-08 ] [ Polska Głos Wielkopolski ]
Na leszczyńskim rynku pojawiła się piąta już sieć tanich aptek. Firma z Konina związana ze sklepami Polo zapowiada, że nie tylko będzie otwierać nowe punkty, ale także chce przejąć już istniejące.
Karolina Dworakowska

Indywidualni właściciele aptek potwierdzają, że jest im coraz trudniej konkurować z sieciówkami oferującymi tańsze leki. - Planujemy otwarcie trzech kolejnych aptek do końca tego roku. Nosimy się także z zamiarem przejęcia dwóch już istniejących aptek w mieście. Szczegółów na razie nie chciałbym zdradzać, ponieważ nasze ustalenia jeszcze się nie zakończyły - informuje Konrad Maciaszek, prezes DJ Farmacja, prowadzącej sieć aptek Prima.
Powód takich zmian na rynku jest, zdaniem prezesa konińskiej firmy, prosty. - Mniejsze apteki kupują mniej, dlatego nie mogą negocjować z hurtownikami tak atrakcyjnych cen. Muszą narzucać większe marże, żeby na siebie zarobić - przekonuje Maciaszek.
Obawy o to, że sieciówki doprowadzą do zamknięcia aptek prowadzonych czasem od kilku pokoleń przez leszczyńskich aptekarzy potwierdza także członek rady Wielkopolskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej.
- Małym aptekom jest coraz trudniej, ponieważ nie mają możliwości stosowania takich sztuczek marketingowych jak sieciówki. Ta walka jest po prostu nierówna - tłumaczy Przemysław Błoch, który jednocześnie jest właścicielem jednej z aptek w Lesznie. - Szacuję, że obecnie w mieście jest niemal 30 aptek. A z tego co wiem, koncerny mają w planach otwarcie kolejnych.
Odkąd w Lesznie pojawiły się apteki sieciowe, które oferują tanie leki, pozostałe apteki zaczęły borykać się z problemami.
Wielu właścicieli straciło sporą ilość klientów, wielu też popadło w długi. Jednak bywa tak, że hurtownie farmaceutyczne, gdzie najczęściej aptekarze są zadłużeni pomagają wyjść z dołka finansowego - Zdarza się, że hurtownie rozkładają dług na raty, aby łatwiej było go uregulować. To wspólny interes, i apteki, i hurtowni, aby wyjść na prostą. Hurtownie wolą zaopatrywać mniejsze punkty, bo jeśli się coś niedobrego wydarzy, tracą mniejszego klienta, a nie jednego konkretnego - twierdzi Przemysław Błoch.
Ci aptekarze, którzy borykają się z największymi problemami finansowymi będą albo zamykać swoje apteki, albo po prostu sprzedawać je sieciom handlującym lekami.